Przerwa w pisaniu miała swoje uzasadnienie. Przyszedł moment, w którym należało zrewidować nie tylko poglądy, ale i zwyczajnie cele. Pisanie bloga nie powinno być przymusowym ekshibicjonizmem, tylko otwartym komunikowaniem się. Różne sytuacje spowodowały, że w pewnym momencie pisanie przestało być dla mnie przyjemne. Staram się nie myśleć, a od razu sądzić, ale w tym przypadku potrzebny był czas. Potrzebny był wywiad z samą sobą, bo Agacie czasem ciężko przyznać się do błędów.
Należałoby w końcu wyjaśnić po co w ogóle taki wpis.
Przez ostatni rok miało miejsce wiele zdarzeń, które chciałabym wymazać, ale to niemożliwe. Kilka osób odebrało mi energię przeznaczoną do budowania wszystkiego od początku. Trzeba było stracić to, co dopiero się narodziło, żeby znów od początku, od początku…W tym miejscu jest niewidzialna pauza na uronienie łezki. Nie ma sensu opisywać kto, co, komu. Finał jest dość częsty i typowy dla relacji międzyludzkich. Rozczarowanie.
Zawsze myślałam o sobie, jako osobie z mnóstwem kompleksów, związanych nie tylko z wyglądem, ale w ogóle z możliwościami. Doświadczenia ostatniego roku uświadomiły mi, że myślę całkiem trzeźwo. Los już wcześniej wystawiał mnie na próby i chyba dlatego przyjęłam wszystko ‘na klatę’, nie popadając w skrajne stany. Osoba, która mnie przyprawiała o chroniczne mdłości jest klasycznym przypadkiem zakompleksienia z manią wielkości. Są ludzie, którzy zdać się mogą jedynie na swoje pozorne uporządkowanie i aksamitny głosik. W środku nijakość i pustka odbija się głośnym echem po eterycznej formie.
Kilka miesięcy temu strona sklepu oraz ten blog wyglądały zupełnie inaczej. Mało tego, zupełnie zniknęły z sieci, by pojawić się ponownie w uszczuplonym stanie. Blog musiał zostać praktycznie od nowa postawiony, co ujemnie wpłynęło na jego zawartość merytoryczną (strata layoutu jest w zasadzie nieistotna). Wielokrotnie zastanawiałam się, czy takie ożywianie trupa ma sens, ale w końcu piszę.
Sądzę, że dopiero teraz ten dziennik jest tak naprawdę mój tak, jak moja firma, moje imię i nazwisko.
Jaki jest? Opinie pewnych osób już nie wpłyną na moje nastawienie do świata.
Mam swój ukochany Dystans. Na niego zawsze mogę liczyć.
Teraz mogę pisać o kolorach, bo je wreszcie widzę. Mogę pisać o doznaniach, bo zatrzymuję tylko pozytywne.
PS: Szczególne pozdrowienia dla Niedwiet, Kamili, Marzeny, Joli, Lili oraz Anity.